PO LEKCJACH

Łukasz Ferenc z klasy I A (2009-2010)

 
Moja fascynacja koszykówką zaczęła się już w szkole podstawowej. Jak każdy mały chłopiec lubiłem grać w piłkę nożną. Jednak ten sport nie dawał mi takiego wyzwolenia oraz odskoczni od problemów i rzeczywistości, więc coraz bardziej zaczęła mnie interesować koszykówka. Na początku była to zwykła zabawa z kolegami, jednak z wiekiem naszeambicje rosły, zaczęliśmy jeździć na pobliskie turnieje i zawody. Pierwsze sukcesy osiągnęliśmy już w czwartej klasie szkoły podstawowej, zdobywając mistrzostwo powiatu. W następnych latach nie było gorzej. Jednak
prawdziwa gra zaczęła się w gimnazjum. Większość lekcji wf poświęcaliśmy na trening koszykówki. Po lekcjach również spotykaliśmysię, by grać razem z naszym nauczycielem. W ostatniej klasie gimnazjum postanowiliśmy, że musimy osiągnąć coś, co żadnej drużynie z Kosowa Lackiego się jeszcze nie udało - zająć miejsce na podium w zawodach regionalnych. Wygraliśmy te zawody oraz zajęliśmy 5 miejsce w rozgrywkach wojewódzkich. To był nasz największy sukces. Podczas rozgrywek nie myśleliśmy o niczym, gdyż priorytetem były dla nas zawody. Z niecierpliwością odliczaliśmy czas do następnego meczu. Napisałem w liczbie mnogiej, gdyż wygrywa cała drużyna, a
nie jeden zawodnik. W koszykówce najważniejsze jest praca zespołowa, wzajemne zrozumienie, które buduje się latami. Jednak gra ta nie byłaby tak atrakcyjna i nie przyciągałaby tak wielu ludzi, gdyby nie wybitne
indywidualności, które w kryzysowych chwilach potrafią wziąć sprawy w swoje ręce i doprowadzić drużynę do zwycięstwa. Jednym z takich graczy jest Kobe Bryant, nie muszę dodawać, że jest on moim ulubionym
koszykarzem i w każdym moim ruchu na boisku próbuję być tak dobry jak on. Cenię w nim rozwagę, spokój i opanowanie w każdej sekundzie meczu. Uwielbiam oglądać spotkania NBA, lecz ze względu na późną porę emisji,
nie zawsze jest to możliwe. Jednak gra w koszykówkę jest warta poświęceń, ponieważ każdy powinien znaleźć w życiu jakąś formę rozrywki, która pozwoli mu się odprężyć i spędzić pożytecznie czas.
 
Moim hobby mógłbym ciągle się zajmować, ale robię to, kiedy mam okazję. Zdarza się, że podczas gry z kolegami zapominamy o czasie i gramy po kilka godzin; nasz rekord to dziewięć godzin. Wiele ludzi uważa, że pogodzenie nauki w liceum z treningami jest bardzo trudne i odbija się na ocenach. Moje doświadczenie przekonało mnie, że nie zawsze musi tak być. Wystarczy odpowiednio gospodarować czasem. Obecnie moja gra polega na spotkaniach
ze znajomymi i rekreacyjnym uprawianiu tego sportu. W szkole są zajęcia SKS-u, ale niestety tylko raz w tygodniu. Mimo to wygraliśmy coroczny turniej powiatowy szkół ponadgimnazjalnych. Nie zamierzam wiązać przyszłości z
koszykówką, jednak będzie ona dla mnie czymś, bez czego nie umiem żyć i zawsze będę grał o zwycięstwo do końca, nie patrząc na wagę meczu. Ta gra uwalnia mnie od stresu, napięć. Niektórzy, gdy mają jakiś problem lub zły dzień, idą na siłownię odreagować, inni na spacer, a jeszcze inni uciekają w alkohol lub papierosy. Ja idę na boisko i gram najlepiej jak umiem.

                                                            

                                                                                                      Łukasz Ferenc z klasy I A

BIP RSS
 
CMS Toruń