PO LEKCJACH

Olga Szczepańska z klasy I C (2009-2010)

 

Należę do harcerstwa od sierpnia 2008, ale byłam związana z nim już wcześniej - miałam na swoim koncie kilka obozów harcerskich. Na obozie w lipcu 2008 roku poznałam Jarka Rabka, który prowadził zajęcia dla naszego podobozu. Wtedy zachęcał nas do wstąpienia w szeregi 9SDH. Kilka osób się na to zdecydowało a tak trwamy do dziś. Jednak takie ofiicjalne wstąpienia do harcerstwa miało miejsce w grudniu 2008, kiedy to złożyliśmy Przyrzeczenie Harcerskie i dostaliśmy Krzyże.

Zdecydowanie najbardziej wymagający był Rajd Arsenał (26-28.03.2010) w Warszawie. Wkładu pracy wymagają jednak także obozy letnie. Ostatniego lata pełniłam (razem z zastępem) w Jaśkowie funkcję przybocznej (pomoc w podobozie środowiskowym złożonym z osób niezrzeszonych) oraz zloty i biwaki hufcowe, w których przygotowaniu i przeprowadzeniu pomagamy (nosimy materace, przygotowujemy jedzenie, opiekujemy się zuchami, prowadzimy zajęcia dla harcerzy, a na „świeczowiskach” gramy, śpiewamy i pląsamy.

Oczywiście, że można pogodzić harcerstwo na nauką.  Na to nie poświęca się aż tak dużo czasu. Czasem tylko tak wychodzi, że się trochę „zaniedba” szkołę, na przykład, kiedy na zlot czy rajd trzeba wyjechać już w piątek. Trzeba umieć wymagać od siebie i zachować samodyscyplinę. Nieraz tak było, że weekend po weekendzie było się na wyjazdach. Czasem przez miesiąc lub dwa nie było wolnej soboty, a w niedzielę zazwyczaj wracało się do domu wieczorem. Nie odbiło się to jednak na ocenach. A przecież zazwyczaj osoby, które są w harcerstwie, są zaangażowane nie tylko w harcerstwo, ale też są aktywne w innych organizacjach - tańczą, grają, śpiewają, występują jako aktorzy, mają jeszcze inne zainteresowania.

Nasze liceum włącza się w działania harcerskie. Udostępnia swój budynek dla zlotów i biwaków, co jest dużą pomocą. Nie wiem co można by zmienić. Może jakby się dało uaktywnić potencjał drzemiący w jej uczniach... Ale do harcerstwa raczej nie wstępują osoby z liceum, tylko z wcześniejszych stopni edukacji. Potem myślą, że są „za stare”. Ale gdyby wszyscy tak myśleli, skąd braliby się instruktorzy; gdyby stwierdzili w pewnym momencie, że są za starzy?

Czy nauczyciele powinni być harcerzami? Nie. Chociaż niektórzy są lub byli; nie tylko w naszej szkole. Wielu instruktorów jest nauczycielami.

Bywam bardzo chętnie na obozach. Uwielbiam jeździć na obozy. Można odpocząć, poznać wiele osób lub trochę dać z siebie innym i samemu zająć się opieką nad obozowiczami. Dla osób, które się znają, jest to idealna okazja spędzenia w miłym towarzystwie dwóch tygodni. Przez ostatnie lata miejscem obozowania było Jaśkowo na Mazurach - była plaża, jezioro... Idealne miejsce na letni wypoczynek. Aktywny wypoczynek.

Należę też do grupy "PRETEKSTY". Piszę dla gazety "Kujon". Piszę także wiersze. Biorę udział w konkursach recytatorskich. Jestem wolontariuszką "Caritas". Dużo czasu spędzam w SOK-u: gram w ognisku muzycznym na gitarze, razem występujemy na przykład na WOŚP czy koncercie "Kolędujmy Maluśkiemu” i oczywiście to, co strasznie lubię i nie mogę sobie odmówić: chodzę na koncerty. Dużo słucham muzyki, dużo czytam i zajmuję moim inwentarzem - trzema psami, dwoma kotami i rybkami. Czas wolny? - A co to takiego? Ok, bywa i czas wolny.

Harcerskie ideały? Może to się wydać jakieś dziwne i staroświeckie, ale ja wierzę w harcerskie ideały. Czasem sama się zastanawiam czemu. Jednak dla mnie nie są to tylko puste słowa i wartości bez pokrycia. „Na słowie harcerza polegaj jak na Zawiszy" - to drugi punkt Prawa Harcerskiego. Można na nim polegać. Jednak co do autorytetów, myślę, że są nimi postaci bardziej współczesne niż Zawisza Czarny - bohaterowie wojenni, powstańcy, szaroszeregowcy oraz starsi członkowie obecnego składu hufca, czy drużyny, instruktorzy. Myślę, że dla naszej drużyny nasz drużynowy jest bardzo dużym autorytetem. Nie, nie myślę - jestem tego pewna.

Czy harcerstwo powinno angażować się w sprawy polityczne czy religijne? Tak. I to robi. Wystarczy spojrzeć na wydarzenia związane z tragedią w Smoleńsku. Podejmujemy działanie zawsze, kiedy jesteśmy potrzebni. Harcerstwo jest rozpoznawalną organizacją i nie ma powodów, dla których miałoby nie brać udziału w życiu społecznym kraju.

Czy powinna powstać książka o sokołowskim harcerstwie? Nie wiem czy jest to aż tak wyczerpujący temat, aby napisać książkę i nie wiem, czy byłby ktoś, kto podjąłby się tego czynu; jest to duża odpowiedzialność. Tym, co powinno się tam znaleźć są na pewno: historia hufca, jakieś ciekawostki, wywiady z serii „Jak to było kiedyś", a nie tylko suche fakty. W połączeniu z teraźniejszością byłaby to raczej kronika.
 
                                                                                                                Olga Szczepańska

 

 

BIP RSS
 
CMS Toruń