PO LEKCJACH

Sylwia Dawidziuk, Joanna Ignaciuk, Adrianna Miściorak, Joanna Trendyk z klasy II C (2012-2013)

 
W o l o n t a r i a t ...
 
 
Wydaje się bezinteresownym, zajmującym czas zajęciem, ale ciągle cieszy się wielką popularnością. Czemu tak jest? Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, jak coś, z czego ludzie nie mają pożytku materialnego, może być zjawiskiem naturalnym i codziennym, ale jeżeli wykonywane jest to z własnej woli, to wydaje się dobrym przedsięwzięciem.
Hasło „wolontariat” nie wywoływało we mnie dawniej większych emocji. Dogłębne przesłanie pomocy wolontariuszy zrozumiałam dopiero w wieku ośmiu lat. Byłam ciężko chora, leżałam w szpitalu, a rodzice nie mogli być przez cały czas ze mną. Przestraszona swoim pierwszym, dłuższym pobytem w szpitalu i całą szpitalną atmosferą, całymi dniami leżałam na niewygodnym łóżku i wyczekiwałam wizyty kogokolwiek… Był późny grudniowy wieczór - dzień jak co dzień dla chorego w szpitalu, ale w pewnej chwili do mojej sali weszła pielęgniarka i przedstawiła mi trzy starsze dziewczyny ( ok. 14-16 lat). Po chwili namysłu powiedziała, że nie mam się czego bać, natomiast dziewczyny są wolontariuszkami i chcą się ze mną pobawić. Nieco zmieszana i zawstydzona zapoznałam się z nimi, opowiedziałam, co mi dolega, ile mam lat itd. Potem już nie było żadnego oporu względem swobodnej rozmowy; razem rysowałyśmy i układałyśmy puzzle. To takie banalne, wręcz śmieszne – wiem o tym doskonale, bo w końcu, co to za wyczyn poukładać z dzieckiem jakieś kawałki papieru z kolorowym nadrukiem… To takie naprawdę banalne i śmieszne, ale zarazem prawdziwe, potrzebne i bezinteresowne! Ten krótki, może godzinny epizod stał się bramą do zrozumienia sensu wsparcia i pomocy tym, którzy właśnie ich potrzebują. Nie można powiedzieć, że był to wielki wyczyn ze strony tych dziewczyn, ale dla ośmiolatki, będącej pierwszy raz w szpitalu, bez rodziców, każda chwila spędzona z życzliwymi osobami, co więcej mającymi szczerą chęć do zabawy była oderwaniem się od choroby.

W tej chwili sama jestem wolontariuszką bo wiem, że każdy kiedyś może czuć się w samotny i potrzebować pomocy, chociażby tej najmniejszej, być może wymagającej tylko fizycznego przebywania z drugą osobą w jednym pomieszczeniu. Nie wstydzę się tego, śmiało mogę powiedzieć, że to rodzaj samorealizacji, do której chciałabym zachęcić wszystkich razem z moimi koleżankami z klasy, które również poświęcają swój czas, aby spełniać się jako wolontariuszki.
 
 
Rozmowa z Joanną Trendyk z II C

Asiu, powiedz skąd u Ciebie pomysł, aby zająć się wolontariatem?


Trudno powiedzieć czy wolontariat był pomysłem. To po prostu chęć pomagania innym i sentyment(w moim przypadku) do ludzi starszych. Zawsze marzyłam o poświęceniu się dla innych.
 
Wiem, że nie mieszkasz na stałe w Sokołowie, więc jak organizujesz sobie czas, aby móc pomagać innym przez wolontariat?
 
Panie zajmujące się osobami chętnymi do udziału w wolontariacie dały nam możliwość, która pozwala na pogodzenie wszystkiego. Możemy odwiedzać i pomagać innym jeśli mamy po prostu czas. Starsza pani, którą odwiedzałam również rozumiała moja sytuację i wiedziała że mogę ją odwiedzić, gdy tylko będę miała wolną chwilę.
 
Czy zauważasz jakieś zmiany (wewnętrzne) w sobie, pracując jako wolontariusz?
 
Każda praca pozwala zmienić się wewnętrznie szczególnie wolontariat. Od czasu, kiedy jestem wolontariuszką, mam więcej cierpliwości dla innych, jestem w stanie się lepiej zorganizować i zaplanować czas. Ale przede wszystkim mam satysfakcję i to napędza mnie do dalszej działalności w wolontariacie .


Kolejną osobą, która zgodziła się zwierzyć, była Joanna Ignaciuk z II C
 
Z jakimi ludźmi się spotykasz będąc wolontariuszką i jak im pomagasz?
 
Spotykam się z ludźmi starszymi, którzy czują się samotni i potrzebują rozmowy oraz pomocy w codziennych zajęciach (np. zrobienie zakupów).
 
Czy praca wolontariuszki bardzo koliduje z nauką, zajęciami codzienne, innymi Twoimi pasjami?

Wcale nie koliduje , ponieważ odwiedzam ludzi po lekcjach i wtedy kiedy mam czas. Nigdy nie mam narzuconego z góry, którego dnia i o której godzinie mam przyjść- to wszystko kwestia mojej chęci. Jeżeli byłabym do tego zmuszona wolontariat traciłby sens.
 

Wiem, że wiele osób zostało wolontariuszami po rozmowie z Tobą. Co możesz o tym powiedzieć?
 
Zachęcam każdego do tego, ponieważ pomoc innym sprawia naprawdę dużo radości i człowiek czuję , że jest komuś potrzebny. Zatracając się w naszej szarej rzeczywistości musimy pamiętać, że każdy z nas może kiedyś znaleźć się w trudnej sytuacji, bez rodziny przyjaciół, znajomych, więc niewykluczone, że sami będziemy potrzebować bezinteresownej pomocy!
 
 
Sylwia Dawidziuk z II C o wolontariacie mówi tak:
 
„To nie jest tylko jedno z dodatkowych zajęć po szkole-to zmiana siebie i innych!”

Sylwio, od kiedy zajmujesz się wolontariatem i do kiedy zamierzasz być wolontariuszką?
 
Pracą w wolontariacie zajmuję się od niedawna, od września ubiegłego roku. Chciałabym kontynuować tą działalność nie tylko podczas nauki w liceum, ale jak najdłużej.
 
Czy wolontariat może być formą pracy, mimo że nie masz z niego żadnych korzyści finansowych?
 
Ależ oczywiście! Nie chodzi tu o kwestię materialną, lecz o sam fakt pomocy drugiej osobie. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, kiedy to nas spotka nieszczęście, dlatego należy być wrażliwym na los drugiego człowieka.

Co daje Ci wolontariat?
 
Ogromną i nieopisaną radość sprawia widok osoby, której tak niewiele potrzeba do pojawienia się jednego uśmiechu na twarzy!
 
 
Rozmowę przeprowadziła Adrianna Miściorak z klasy II C
 
 
BIP RSS
 
CMS Toruń