WSPÓŁPRACA

wrzesień 2012

 

W dniach 15-21 września 2012 uczestniczyliśmy w projekcie polsko-niemieckim zorganizowanym przez "Fundację Rodowo". Jadąc na tą wycieczkę, byliśmy sceptyczni i pełni obaw względem tego, co tam zobaczymy. Jednak, jak później się okazało, były to błędne wyobrażenia.

Po podróży pełnej śmiechu i rozmów, dotarliśmy do celu, jakim było Rodowo. Każdy otrzymał klucz do pokoju, aby później w napięciu czekać na przyjazd naszych niemieckich kolegów. Przyjechali oni kilka godzin po nas. Pierwszym wrażeniem było to, że są młodszą grupa niż my, jednak nie zraziliśmy się tym i postanowiliśmy przywitać ich tak, jak nakazuje polska tradycja. Byli dość zamknięci w sobie, lecz przez kolejne dni coraz bardziej się do nas przekonywali.

Tydzień,który tam spędziliśmy, był pełen wrażeń, wspólnych zabaw i spotkań. Wolontariusze z "Fundacji Rodowo" nie pozwolili się nam nudzić. W niedziele odbyło się oficjalnie powitanie wszystkich i zabawy, które miały pomóc poznać siebie. Jedną z nich były podchody; grupy składały się z młodzieży polsko-niemieckiej. Mimo bariery językowej, bardzo dobrze porozumiewaliśmy się z niemiecką grupą, wypełniając kolejne zadania, które widniały na kartce. Wieczorem zostało zorganizowane ognisko, przy którym wszyscy wspólnie śmiali się i opowiadali przeróżne historie. W poniedziałek przenieśmy się na wyspę "Albatros". Było to bardzo dziwne doświadczenie, gdyż zostaliśmy wprowadzenie od sali, gdzie nikt nic nie mówi. Chłopcy siedzieli na krzesłacha a dziewczyny na ziemi, jednak - jak później się okazało - wszystko miało swój sens. Wolontariusze ciekawie opowiadali o łamaniu stereotypów i sensie słowa "kultura".

Wtorek i środa były to dni wycieczek. We wtorek zwiedziliśmy Wilczy Szaniec, czyli kwaterę główną Hitlera. Szliśmy za przewodnikiem jak zaczarowani; opowiadał bardzo ciekawe rzeczy, o których mało z Nas miało pojęcie. Kolejnym przystankiem było Mrągowo, piękne mazurskie miasto, w którym mieliśmy czas wolny na wypoczęcie i zrobienie potrzebnych zakupów. Po powrocie do ośrodka, czekało nas zadanie plastyczne, a mianowicie zrobienie plakatów, które jak najlepiej oddadzą tradycje naszych krajów. Pomysły były przeróżne. My stawialiśmy na bociany i Chopina, natomiast Niemcy na Wurst i Goethego. Wieczorem natomiast mieliśmy okazje poznać kraje, z których pochodzą wolontariusze ośrodka. Środa, mimo brzydkiej pogody, nie była wcale nudna. Naszym celem tego dnia była św. Lipka, w której odbył się koncert organowy i Olsztyn, gdzie w centrum handlowym mogliśmy wpaść w zakupowy szał. Po drodze zwiedziliśmy średniowieczny zamek, z którego mogliśmy podziwiać piękny krajobraz Mazur. Po kolacji odbył się wieczór polsko-niemiecki. Koledzy z zachodniej granicy przedstawili ciekawe skecze, opowiedzieli również o Hanowerze, miasta z którego pochodzą. My również zaprezentowaliśmy pełna ciekawych informacji prezentacje na temat Sokołowa i Polski. Nie zabrakło też tradycyjnych polskich zabaw weselnych; wiele emocji i śmiechu przyniosła zabawa w krzesła.

W ostatnim dniu zajęć, wolontariusze postanowili zmienić nas w filmowców. Powstały grupy, z których każda musiała nakręcić film ukazujący przyszłość Europy. Było to bardzo ciekawe doświadczenie, wszyscy się poprzebierali, tworząc niesamowite wizje naszego kontynentu. Ostatnim etapem naszych zajęć były tańce narodowe, a potem wspólna dyskoteka. Wieczór były pełen muzyki i wielu pozytywnych emocji. Jednak nie zakończył się dyskoteką; jak tradycja polska nakazuje = ostatnia noc to "zielona noc". W ruch poszły: pasta, flamastry, nawet pianka do golenia. Budząc się rankiem, nasi niemieccy koledzy byli zaskoczenie, ale jak się okazało pozytywnie; nie pozostawali też dłużni w stosunku do nas.

Mimo bardzo dużej ilości zajęć, nie mogliśmy narzekać na brak wolnego czasu, który spędzaliśmy bardzo aktywnie. Graliśmy w koszykówkę, piłkę nożna, siatkówkę. Odbył się mecz Polska-Niemcy; wynik: 3:0 - oczywiście dla nas. Były również wspólne spacery nad jezioro, a nocami zbiorowe oglądanie gwiazd. Przez cały wyjazd towarzyszyła nam muzyka, było wspólne śpiewanie i był taniec w świetle księżyca.

W piątek zakończyła się nasza przygoda z "CAMP RODOWO". Po śniadaniu wszyscy spakowani spotkaliśmy się, aby się pożegnać - teraz już mogę to napisać - przyjaciół z Niemiec. Ostanie wspólne zdjęcie, a później pożegnanie; było to bardzo miłe. Nie zabrakło również łez, wspólnych uścisków. Wyjazd był dla każdego z nas czymś innym. Jednak wspólnie możemy stwierdzić, że była to niesamowita przygoda, łamanie własnych barier i cenne doświadczenie na przyszłość. Jadąc tam, byliśmy zwykłymi znajomymi, wróciliśmy jako grupa przyjaciół, z mnóstwem miłych wspomnień i niezapomnianych przeżyć. Mamy nadzieję, że będziemy mieć szansę ponownego spotkać się z naszymi przyjaciółmi z Niemiec w malowniczym Rodowie.

Paulina Murawska z klasy II D

BIP RSS
 
CMS Toruń